środa, kwietnia 06, 2016

Niebiańskie doznania dzięki maseczkom od 7th HEAVEN

Witajcie!



Za oknem wiosna (ostatnimi dniami nawet lato :-P ) w pełni. Temperatury poszybowały w górę, wszystko budzi się do życia, rozkwita i pachnie. Aż chce się żyć! Skoro wiosna to czas przemian, my kobiety także powinnyśmy o nich pomyśleć i zadbać o siebie. Po zimie często nasza cera,włosy i ciało pozostawiają wiele do życzenia, dlatego trzeba właściwie się o nie zatroszczyć. Z pomocą przychodzą nam wielozadaniowe maseczki brytyjskiej marki 7th HEAVEN, która debiutuje w Polsce, szturmem podbijając rynek. Ma nam do zaoferowania bogactwo maseczek przeznaczonych m.in. do twarzy, włosów czy stóp. Wybór jest naprawdę ogromny, każda z nas z pewnością znajdzie maseczkę dla siebie. A znając życie, na jednej się nie skończy ;-). Jeśli chcecie poznać choć część tego "maseczkowego raju" i poczuć się jak w niebie - zapraszam do lektury niniejszego wpisu. Uchylę w nim bowiem rąbka tajemnicy o tym jak dostać się do "siódmego nieba"... ;-P




Cóż to takiego to "siódme niebo?

Producent maseczek -marka Montagne Jeunesse powstała w 1985 r. w Anglii. Z okazji okrągłej 30-tej rocznicy działalności ,postanowiła zmienić nazwę  i przechrzcić się na obecną "7th Heaven", czyli "siódme niebo". Nazwę tę wymyślili i wybrali sami klienci. Marka jest laureatem nagród m.in. Beauty Awards 2014,a jej maseczki tworzone są wyłącznie z naturalnych składników, w tym ziół, nie są testowane na zwierzętach oraz z powodzeniem mogą je stosować wegetarianie. Maseczki są sprzedawane w 83 krajach na świecie, a ich znakiem rozpoznawczym są charakterystyczne, kolorowe opakowania. Tak pokrótce można opisać 7th Heaven. 













Przyznam szczerze,  marka ta była mi jeszcze do niedawna zupełnie nieznana. Dowiedziałam się o niej, jak to często bywa, z mediów społecznościowych i jako blogerka dostałam szansę, by móc przetestować ich produkty. Po kilku dniach od zawarcia współpracy, dotarło do mnie urocze, kolorowe pudełeczko pełne maseczek. Jesteście ciekawi jakie znalazły się w moim zestawie? Na pewno! Dlatego dłużej nie trzymam Was w niepewności. 
Mianowicie mój box zawierał 6 pełnowymiarowych maseczek:
  • oczyszczającą maseczkę do twarzy z miętą i drzewem herbacianym (w płacie)
  • plastry oczyszczające na nos w ilości 3 szt.
  • maseczkę oczyszczającą miodową typu Peel OFF (10 ml)
  • kokosową maskę regenerującą do włosów (25 ml)
  • głęboko oczyszczającą maskę z minerałami z morza Martwego (20 g)
  • oczyszczającą maskę błotną (20 g)


 Ja tu ciągle pitu-pitu, a Wy pewnie nie możecie się już doczekać jak maseczki sprawdziły się w akcji. Otóż,  nie przedłużając, przejdźmy do konkretów - moich wrażeń z testowania.


TEA TREE SHEET MASQUE - OCZYSZCZAJĄCA MASKA DO TWARZY Z MIĘTĄ I DRZEWEM HERBACIANYM

To maska w tzw. płacie, czyli materiale z wyciętymi otworami na oczy, usta i nos, nasączona odpowiednimi składnikami. Przeznaczona jest do skóry mieszanej i tłustej. Zawiera wyciąg z drzewa herbacianego i zielonej mięty, które dodają energii i ożywiają skórę. Z kolei krwawnik pospolity i mącznica lekarska mają działanie antybakteryjne i przeciwzapalne. Maskę należy nałożyć na uprzednio umytą twarz na 5-10 minut, po czym zmyć jej resztki, delikatnie masując,by pobudzić  mikrokrążenie, a następnie osuszyć twarz. To standardowa procedura użycia wszystkich maseczek do twarzy tej firmy. 
Maseczkę łatwo się otwiera,nadrywając ją z boku. Wyciągamy biały płat w zielone listki nasączony cennymi składnikami. Maseczka pachnie miętowo-ziołowo. Specyficzny aromat drzewa herbacianego też jest tu wyczuwalny. Dobrze i szybko nakłada się na twarz. Może lekko wysuszać, dlatego zgodnie z zaleceniem producenta powinny stosować ją osoby o cerze mieszanej bądź tłustej oraz moim zdaniem, także problemowej np. z trądzikiem. Przy skórze mieszanej 5 minut powinno wystarczyć, natomiast przy tłustej - 10 minut. Po zdjęciu maski należy zmyć pozostałości po niej wodą, a następnie osuszyć twarz. Skóra PO zgodnie z obietnicami producenta jest czysta, jasna i odświeżona, a ponadto miękka i gładka. Efekt ten utrzymuje się do kilku dni. Ta maseczka to również doskonała opcja dla leniwych lub zabieganych,bowiem nie trzeba brudzić rąk podczas nakładania, szybko działa, a płat jest praktyczny i jednorazowy. Czynności związane z rytuałem nakładania maseczek są w tym przypadku ograniczone do minimum, a efekt jest bardzo zadowalający.




UNLOG PORE STRIPES - PLASTRY OCZYSZCZAJĄCE NA NOS DLA MĘŻCZYZN

Zawierają naturalny węgiel leczniczy, który wchłania nadmiar sebum, wyciąga zanieczyszczenia z mniej widocznych porów wokół nosa oraz pył wulkaniczny oczyszczający martwe komórki skóry. Zestaw zawiera 3 oddzielnie pakowane plastry. Strona wewnętrzna (przyklejana) jest koloru czarnego, natomiast zewnętrzna przypomina biały, bawełniany plaster. Plaster pachnie ziołowo i rzekłabym również- nieco spirytusowo (coś faktycznie dla Panów heh ;-P  ). Po przyklejeniu, gdy zaczynają się uwalniać składniki aktywne wyczuwalny jest także zapach węgla. Przed aplikacją należy zwilżyć nos i jego okolice, by plaster dobrze przykleił się do skóry i pozostawić na ok. 10-15 min. Plasterki przetestował mój brat, którego problemem są liczne i mało estetyczne wągry na nosie. Był bardzo zadowolony z efektu. Nos stał się wyraźnie gładszy, oczyszczony, a zaskórniki zredukowane. Po oderwaniu plasterka naszym oczom ukazał się zadziwiający widok, a mianowicie na czarnym tle widniał "las białych igiełek", że tak obrazowo to określę ;) Dosłownie gąszcz zaskórników! Przyznam, że byłam w szoku. Nie przypuszczałam, że plasterki okażą się aż tak skuteczne, bo do tej pory taki efekt oglądałam tylko na filmikach w sieci, nigdy w rzeczywistości. Plasterki naprawdę działają i polecam je Panom, których problemem są wągry na nosie. Efekt utrzymuje się kilka dni.





MANUKA HONEY PEEL - OFF - MIODOWA MASKA OCZYSZCZAJĄCA TYPU PEEL OFF

Maska przeznaczona jest do wszystkich typów skóry. Zawiera granulki jojoby, które otwierają pory i usuwają z nich zanieczyszczenia oraz odżywczy krem, miód manuka, kakao, masło shea, a także olejek jaśminowy, który poprawia napięcie skóry. 
Absolutnie genialna maseczka, która pachnie i wygląda jak prawdziwy miód! Bursztynowa, lejąca konsystencja o zapachu miodu i jaśminu skradła moje serce! Zdecydowanie jest moją faworytką, ale na tym nie koniec zachwytów. Może trochę trudno się nakłada, bo jest naprawdę rzadka i lejąca, przez co szybko spływa z twarzy i rąk, ale rekompensuje to doznaniami węchowymi, dotykowymi i wizualnymi!Jak już rozprowadzimy ją po twarzy, szybko zastyga. Odnosimy wrażenie ściągnięcia twarzy, jakby brakowało nam skóry, ale to zupełnie normalne odczucia w przypadku maseczek peel off. Po ok 20-25 minutach możemy powoli ściągać maseczkę zaczynając od jej krawędzi. Trzeba to robić naprawdę ostrożnie i bez pośpiechu, ponieważ maseczka naprawdę mocno przylega do skóry.  Ma się wtedy wrażenie, jakby zdejmowało się swoją "starą skórę" niczym wąż, a pod spodem jest nowa, odmieniona cera. Tak też jest i w rzeczywistości. Naszym oczom ukazuje się świeża, jasna, oczyszczona i złuszczona cera (resztki martwego naskórka widoczne są na wewnętrznej stronie płatu), która jest miękka w dotyku, jedwabiście gładka, elastyczna i napięta. Przez pewien czas pachnie też miodkiem. Mmmmmm...Nawet sam Kubuś Puchatek nie pogardziłby tą maseczką! Rezultaty po użyciu są zauważalne jeszcze przez kilka dni. Opakowanie wystarcza na 1 użycie. Polecam! Jest świetna!




COCONUT PROTEIN RESCUE MASQUE - KOKOSOWA MASKA REGENERUJĄCA DO WŁOSÓW

Przeznaczona do włosów osłabionych, przesuszonych i cienkich. Kremowy olej kokosowy i odżywcze proteiny zawarte w ziarnach komosy ryżowej tworzą tą odświeżającą, tropikalną maseczkę. Tłoczony olej kokosowy odżywia osłabione włosy, wzmacnia je i zwiększa ich objętość od nasady. Maseczkę należy nałożyć na wilgotne włosy, na całej ich długości lub tylko na końce i pozostawić na ok. 1-5 minut. Następnie obficie spłukać.
Maseczka obłędnie pachnie kokosem i ma lekką, kremową konsystencję. Zapach na włosach utrzymuje się jeszcze przez kilka godzin. Ja nałożyłam ją na 5 minut i moje splątane suche włosy w te kilka chwil odmieniły się nie do poznania. Podczas spłukiwanie były idealnie gładkie, jedwabiście śliskie i odżywione. Bez problemu rozczesały się i wyglądały na zdrowe, odżywione, pełne objętości i blasku. Kolejna maseczka od 7th Heaven, która choć ma za zadanie regenerować włosy jest istną ucztą dla zmysłów. Jedno opakowanie spokojnie wystarcza na 2 aplikacje. Polecam dla fanów kokosa i włosomaniaczek, które lubią gdy ich włosy są zadbane i prezentują się jak w reklamie ;-)




DEAD SEA MUD PAC - GŁĘBOKO OCZYSZCZAJĄCA MASKA Z MINERAŁAMI Z MORZA MARTWEGO

Zawarte w niej minerały z morza Martwego usuwają zanieczyszczenia i odblokowują pory.
Gęsta i kremowa konsystencja maseczki sprawia, że dobrze się nakłada. Ma lekko zielonkawe zabarwienie, lecz zasycha na biało, nie powoduje silnego uczucia ściągnięcia. Pachnie jak kosmetyki zawierające minerały z morza Martwego, czyli jak dla mnie trochę przypomina męskie perfumy lub łazienkowe odświeżacze ;-P Wyczuwalne są też nuty morskie. Zapach dziwny, aczkolwiek absolutnie mi nie przeszkadza. Liczą się efekty, a te podobnie jak po miodowej maseczce są naprawdę świetne. Po 15 minutach należy zmyć maseczkę i osuszyć twarz. Zmywanie przebiega bez większych problemów, ponieważ maseczka nie zastyga w całości, lecz miejscami pozostaje wilgotna. Z kolei wyschnięte miejsca pod wpływem wody ponownie zamieniają się w krem i łatwo można je zmyć z twarzy. Po zastosowaniu maseczki skóra jest cudownie nawilżona, rozjaśniona, promienna i niesamowicie gładka jak pupka aniołka z siódmego nieba hehe :-). Do tego perfekcyjnie oczyszczona,odżywiona i jędrniejsza. Wygląda zdrowiej i młodziej. Efekt naprawdę genialny! Opakowanie  20 g z powodzeniem wystarczy na 2 użycia. Z czystym licem, to znaczy sumieniem polecam!;-)




BLEMISH MUD - OCZYSZCZAJĄCA MASKA BŁOTNA

Dedykowana skórze problematycznej, dodam, że także dla mieszanej i tłustej, bo mocno wysusza. Tworzy ją mieszanka błotna z aloesem, ekstraktem z wierzby, rozmarynem i oczarem wirginijskim.
Na koniec maseczka, która najmniej przypadła mi do gustu. Jest gęsta, kremowa, szybko zasycha na biały gips i bardzo ściąga skórę. Dla mnie zdecydowanie wykazuje za silne działanie. Dobrze oczyszcza, wygładza i odświeża skórę, jednakże niezbyt przyjemnie i intensywnie pachnie. Porównałabym ów zapach do pasty cynkowej i specyficznego zapachu z jakim mamy do czynienia np. w środkach czystości lub u...dentysty! Świeżości dodaje tu pewnie rozmaryn, ale i tak nie ratuje tego "bukietu" ;-P Tak, wiem, mam dziwne porównania, ale zawsze staram się możliwie jak najwierniej oddać Wam specyfikę tych produktów, stąd też takie obrazowe opisy ;-) Po 15 minutach należy maskę zmyć i jak podczas jej nakładania nie było większych problemów, tak  jej usuwanie stanowi nie lada wyzwanie! Spowodowane jest to tym, że zasycha na białą skorupę przypominającą gips, którą naprawdę trudno zmyć, ale po wielu próbach tarcia i masażu w końcu się jej pozbędziemy. Skóra jest przyjemna w dotyku, długotrwale odświeżona, lecz także trochę za mocno oczyszczona i szybko się przesusza. Maseczka nie jest zła, po prostu nie jest dopasowana do typu mojej skóry. Wystarcza na 2 użycia.



WAŻNE!

Maseczki, choć naturalne, jak każdy kosmetyk mogą uczulić. Dlatego, aby uniknąć reakcji alergicznej warto przez ich zastosowaniem wykonać tzw. test alergiczny, czyli nałożyć niewielką ilość na fragment skóry np. na wewnętrznej stronie przedramienia, odczekać kilkanaście minut, a czasem nawet dłużej. Jeśli nie wystąpiło podrażnienie, zaczerwienie, wysypka, swędzenie czy inne przykre objawy, możemy przystąpić do aplikacji maseczki na twarz. 


GDZIE KUPIĆ?

Maseczki są dostępne w drogeriach HEBE,  a od połowy kwietnia pojawią się także w innych.


PODSUMOWANIE

Jeśli jesteście fankami maseczek i chcecie poczuć się jak w niebie- widzę tylko jedno rozwiązanie - wypróbujcie maseczki od 7th HEAVEN! Nie pożałujecie. Zagwarantują Wam nie tylko piękny wygląd i zadbaną cerę, ale i dostarczą wielu niezapomnianych doznań, stanowiąc istną ucztę dla zmysłów. Jeśli raz ich użyjecie- przepadniecie tak jak ja, a wręcz oszalejecie na ich punkcie. Będziecie chciały wypróbować następną i następną, i...jeszcze kolejne! Siódme niebo uzależnia, wciąga...Zresztą nie ma się co dziwić, bo kto nie chciałby choć przez krótką chwilę znaleźć się w raju i na własnej skórze doświadczyć niebiańskich rozkoszy? Te doznania są na wyciągnięcie ręki....wystarczy tylko sięgnąć po....maseczki 7th Heaven! Tak, mówię absolutnie szczerze, bez cienia wątpliwości czy chęci przypodobania się komukolwiek. Te maseczki to jedne z najlepszych w saszetkach jakie kiedykolwiek miałam. Nie dość, że są naturalne to zapewniają naprawdę spektakularne efekty. Moja cera jest po ich użyciu w świetnej formie, wygląda zdrowo i promiennie, jest znakomicie oczyszczona i gładziuteńka jak nie pamiętam kiedy ;) P-O-L-E-C-A-M! 


Znacie, lubicie maseczki 7th Heaven? Jakich używałyście? Które jeszcze polecacie? Co o nich sądzicie?


Pozdrawiam,
limited edition :* :)

26 komentarzy:

  1. Nigdy nie słyszałam o tych maseczkach, ale jestem bardzo ciekawa kokosowej maski do włosów. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie słyszałam o tych maseczkach, ale jestem bardzo ciekawa kokosowej maski do włosów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest genialna! Świetnie odżywia włosy, dodaje im objętości i na długi czas piękny kokosowy zapach. Polecam! :)

      Usuń
  3. Jakie świetne maseczki!:))
    Zapraszam do obserwacji naszego bloga!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są naprawdę świetne. Ok, zapraszam również do obserwacji mojego :)

      Usuń
  4. Świetna recenzja! :) Bardzo konkretna, a takie lubię najbardziej:).
    Nie miałam tych maseczek, ale dzięki Tobie mam ochotę na maskę miodową:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem nawet nazbyt konkretna hihi, ale nie potrafię pisać innych. Zawsze muszę szczegółowo opisać swoje wrażenia ;-P Miodowa jest najlepsza. Istne cudo!♥♥

      Usuń
    2. No i super! Po tak dokładnych recenzjach od razu wiem, czy dany kosmetyk ma szansę się u mnie sprawdzić, więc możesz trzymać tak dalej;)
      Pozdrawiam gorąco:).

      Usuń
  5. Maseczki wydają się być całkiem ciekawe ale osobiście nigdy nie miałam nic tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo maseczki są naprawdę ciekawe. Mają ogromny wybór, więc na pewno znajdziesz coś dla siebie- wypróbuj kochana! :)

      Usuń
  6. nie wiem dlaczego, ale im więcej producent obiecuję tym mniej mu wierzę :D siódme nieeeebo myślałby kto ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj ich, a sama się przekonasz, że producent nie rzuca słów na wiatr ;)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Zgadzam się i mam ochotę na więcej! Jest z czego wybierać!!! :)

      Usuń
  8. Świetnie wyglądają te maseczki :) Miodowa mnie zainteresowała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miodowa zdecydowanie najlepsza! Koniecznie musisz spróbować! ☺

      Usuń
  9. Nie znam zupełnie tych maseczek, pierwszy raz je widzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo niedawno miały u nas swój debiut, ale teraz dostępne są już w większych drogeriach.

      Usuń
  10. Ich maseczki kuszą i to bardzo ;) Zaciekawiła mnie ta maska w płacie .

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja również miałam okazję przetestować te maseczki. Są fantastyczne i mają cudowny zapach. Idealnie nawilżają i odżywiają skórę twarzy. Polecam je każdemu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą w 100%! Są naprawdę świetne i również bardzo przypadły mi do gustu! Jakie konkretnie testowałaś? 😊

      Usuń
  12. Uwielbiam maseczki 7th Heaven i również testuję! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi, to samo i to nawet w jednym momencie napisałam u Ciebie na blogu :P

      Usuń
  13. ja wlasnie napisalam recenzje o nich, ale innych rodzajach;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, zaraz wpadnę do Ciebie przeczytać jakich ;)

      Usuń

Copyright © 2016 Limited Edition ♥ , Blogger