piątek, kwietnia 28, 2017

Moje aktualne peelingi do twarzy - enzymatyczny NOREL & żelowy SKIN79

Witajcie!



Tym razem przygotowałam dla Was przegląd peelingów, jakie aktualnie stosuję. Nie wyobrażam sobie bez nich mojej pielęgnacji. Dlaczego? Ponieważ nie tylko wygładzają cerę, złuszczając martwy naskórek, ale przede wszystkim umożliwiają składnikom aktywnym z innych kosmetyków łatwiejsze przenikanie przez naszą skórę oraz pozwalają na dłużej zachować młody wygląd. Na ich korzyść przemawia również fakt, iż z wiekiem cera powoli przestaje sama regularnie się odnawiać , tak jak miało to miejsce kiedy byłam nastolatką. Jakie peelingi zatem można znaleźć na mojej półce w łazience? Przynajmniej dwa, najczęściej jeden mechaniczny, a drugi enzymatyczny, bo stosuję te peelingi naprzemiennie 2 razy w tygodniu. Obecnie są to: PEELING ENZYMATYCZNY Z MILISFERAMI ŚCIERAJĄCYMI polskiego producenta NOREL oraz PEELING W ŻELU koreańskiej marki SKIN79. Jak te "zdzieraki" spisują się w praktyce?





P JAK PEELING


Zakładam,że  chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć czym jest peeling :P Pokrótce zaprezentuję Wam jak każdego z bohaterów niniejszego wpisu rekomenduje ich producent oraz co znajdziemy w ich składach.


PEELING ENZYMATYCZNY NOREL

"Peeling o konsystencji delikatnego kremu, na bazie złuszczających enzymów z owoców i milisfer ścierających. Polecany dla cer tłustych, mieszanych, z zaskórnikami (wypryski ropne są przeciwwskazaniem do stosowania). Dodatek kuleczek ściernych poprawia efekt pilingujący, które delikatnie i skutecznie złuszczają rozpulchniony enzymami naskórek. Skóra po użyciu peelingu staje się idealnie gładka, rozjaśniona, nawilżona i lekko napięta. Peeling zawiera:
- enzymy bromelainę (pozyskiwaną z ananasa) i papainę (pozyskiwaną z papai) – o działaniu kertolitycznym, rozluźniającym połączenia pomiędzy obumarłymi komórkami warstwy rogowej naskórka;
- milisfery ścierające – idealnie wygładzają i polerują zrogowaciały, szorstki naskórek.
Stosowanie: nałożyć cienką warstwę peelingu na skórę twarzy, szyi i dekoltu na 5-10 minut. Następnie delikatnie rozetrzeć kolistymi ruchami. Zmyć ciepłą wodą. Omijać okolice oczu.
Pojemność 100 ml."
źródło:  http://norel.pl/pl_dp-089.html

Cena podstawowa: 33 zł
 





PEELING W ŻELU SKIN79

"Delikatny i wyjątkowo skuteczny peeling w żelu do wszystkich rodzajów cery. Łagodnie usuwa zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka przygotowując skórę do absorbcji wilgoci. Daje uczucie miękkości pozostawiając skórę niezwykle gładką. Zawiera celulozę roślinną i składnik Keratoline-C, co ułatwia złuszczanie i usuwanie nagromadzonego sebum. Peeling dodaje skórze witalności, poprawia jej teksturę i koloryt. Trehaloza zawarta w emulsji organicza degradacę nienasyconych kwasów tłuszczowych. Kwas hialuronowy nawilża, koi i przywraca równowagę. Ekstrakt z jabłka uspokaja cerę, chroniąc przed szkodliwym działaniem środowiska i stresu.
Sposób użycia:
Używaj dwa razy w tygodniu.
1. Nałóż odpowiednią ilość na suchą twarz z wyjątkiem oczu i ust, aby oczyścić skórę.
2) Wykonaj delikatny masaż do momentu złuszczenia się żelu, pozostałość spłucz ciepłą wodą.
pojemność : 100 ml."
źródło: http://www.skin79-sklep.pl/produkt/73705-skin79-crystal-peeling-gel-100-ml-hit-%21.html?p=2

Cena podstawowa: 50 zł






MOJA PRAKTYKA Z PEELINGAMI


NOREL / PEELING ENZYMATYCZNY Z MILISFERAMI ŚCIERAJĄCYMI - to mój pierwszy produkt tej marki i zapewne nie ostatni ;) Polski producent, za co duży plus. Lubię wspierać polską gospodarkę i rodzime biznesy :) W białej lakierowanej tubie o pojemności 100 ml z lustrzaną nakrętką, znajdziemy kremowy peeling o bardzo lekkiej formule, która szybko się wchłania i zapewnia efekt złuszczający już po 5-10 minutach. Ja zwykle nakładam peeling  na 10 minut, po czym przed zmyciem go wodą, wykonuję delikatny masaż kolistymi ruchami. W pozbyciu się rozpulchnionego martwego naskórka mają mi pomóc ładnie nazwane "milisfery ścierające", czyli najprościej mówiąc kuleczki ścierne. W tym miejscu pojawia się jednak DUŻY PROBLEM, mianowicie owe "kuleczki" to nic innego jak okryte złą sławą w blogosferze (jakiś czas temu było o nich bardzo głośno) MIKROGRANULKI POLIETYLENOWE, które są szkodliwe dla środowiska oraz ludzi. Za to ciężkie kosmetyczne przewinienie należy się marce BAN i porządny ochrzan! Jak można dodawać do kosmetyków plastikowe drobinki, kiedy istnieje wiele innych alternatywnych materiałów ściernych???!!! W dodatku naturalnych i w zupełności bezpiecznych dla środowiska. Chociażby takich jak: pestki owoców, ziarna kawy, cukier, sól (morska i kuchenna), ryż, krzemionka i wiele innych. Żałuję, że nie przyjrzałam się składowi tego kosmetyku przed zakupem, bo z pewnością nie sięgnęłabym po niego, lecz wybrała wersję peelingu bez tych paskudnych granulek, opartą wyłącznie o enzymy. Moja wersja poza enzymami (notabene z anananasa i papai) została nazwijmy to pogardliwie "wzbogacona", ba! nafaszerowana plastikowymi drobinkami. Mam za swoje - od dłuższego czasu muszę "rysować" swą facjatę plastikiem, wmawiając sobie, że to dla mojego dobra, bo to przecież peeling...Ok! Dość żółci. Skupmy się na pozostałych aspektach produktu. Niewątpliwie jego atutem jest przyjemny zapach (kremowo-mydlany, odrobinę słodki),ale przecież w peelingu to zdecydowanie za mało. Dość dobrze złuszcza martwy naskórek, po jego użyciu skóra jest wyraźnie wygładzona i aksamitna w dotyku. Niestety w moim przypadku niemal za każdym razem pojawiają się miejscowe podrażnienia w postaci zaczerwienień i uczucia swędzenia. Po jakimś czasie (zwykle ok. godziny, czasem dłużej) ustępują, a sam efekt wygładzenia skóry  utrzymuje się do kilku dni ( 3-4). Peeling jest średnio wydajny, trzeba nałożyć go dosyć sporo, by działanie było widoczne, co z kolei powoduje, że stosunkowo szybko się zużywa. Odnoszę również wrażenie, że wydobywa spod skóry wszystkie wykwity, bo za każdym razem kiedy go użyję, w miejscach gdzie skóra zaczerwieniła się, swędziała czy nawet lekko piekła - zawsze pojawiają się nowe niespodzianki na twarzy. Takie ma działanie magiczne! 
Jak wynika z powyższego opisu, peeling mnie nie zachwycił. Używam go chyba tylko z przyzwyczajenia i z winy mojego skrzywienia, które zmusza mnie do zużywania kosmetyków do końca ;)  Oceniam go na dwóję - 2,0 bez możliwości poprawki! 






SKIN79 / CRYSTAL PEELING GEL / PELLING W ŻELU - to także mój pierwszy peeling tej koreańskiej marki, choć nie pierwszy ich kosmetyk w mojej kolekcji ;P Skuszona pozytywnymi opiniami, postanowiłam przekonać się na własnej skórze, czy rzeczywiście jest taki dobry. Jeśli chodzi o opakowanie mamy tu do czynienia z satynową w dotyku, matową tubą wyposażoną w metaliczną nakrętkę. Skrywa ona stosunkowo nową odmianę peelingu w postaci krystalicznego, przezroczystego żelu z odrobiną mlecznego zabarwienia. Ciekawa jest  także sama aplikacja. Na suchą twarz nakładamy delikatnie żel, po czym po chwili wykonujemy delikatny masaż, wówczas żel ulega błyskawicznemu złuszczeniu (roluje się). Pozostałości wystarczy spłukać ciepłą wodą. Gotowe! Ów peeling to zdecydowanie propozycja dla leniwych bądź zabieganych. Wymaga bowiem dosłownie chwili i niewielkiego nakładu pracy z naszej strony. Żel przyjemnie, świeżo pachnie- wyczuwam tu nuty roślinne i ziołowe. Wykazuje bardzo delikatne działanie, dlatego nadaje się nawet dla wyjątkowo wrażliwej cery (np. takiej jak moja :P). Postawia skórę zdecydowanie odświeżoną, miękką, gładziutką i ukojoną. Producent zaleca używać go 1-2 razy w tygodniu, ale myślę, że przy jego stopniu łagodności z powodzeniem można stosować częściej. Nie spowodował u mnie żadnych przykrych dolegliwości. Wynika to zapewne z faktu, iż działa naprawdę subtelnie. Efekt utrzymuje się dość krótko (1-max.3 dni). Nie oczekujmy po nim jakiegoś spektakularnego wygładzenia i wyrównania wszystkich  nierówności naszej cery, bo zwyczajnie ma za słabe działanie, ale do regularnego i częstego stosowania dla wrażliwców lub osób o naturalnie gładkiej skórze będzie idealny. Na pewno nie zrobi Wam krzywdy, lecz ultradelikatnie pozbędzie się niezbędnego minimum martwych komórek naskórka. Bezpośrednio po zastosowaniu cera jest naprawdę gładziutka.
Oceniam go wysoko i jak najbardziej pozytywnie na solidną 5! . Nie jest idealny, bo dla mnie osobiście złuszcza troszkę za słabo, moja cera wymaga  silniejszego działania, ale i tak jestem naprawdę zadowolona :)







NA FINISZU....

Podsumowując moje dzisiejsze wywody, enzymatyczny peeling Norel zawiódł mnie (choć ogólne działanie ma dobre), głownie ze względu na zastosowanie w jego składzie znienawidzonych przez wszystkie kosmetykomaniaczki drobinek polietylenowych. Tego typu praktykom w branży kosmetycznej mówię stanowcze: "NIE! "  Jednakże by równowaga w przyrodzie została zachowana - polecam żelowy peeling - kolejne koreańskie cudo od SKIN79. Jeśli jesteście posiadaczkami bardzo wrażliwej cery lub Matka natura obdarzyła Was gładkim licem, niewymagającym silnego złuszczania mechanicznego, to peeling dla Was! Jest ultradelikatny i błyskawiczny - dla wszystkich zapracowanych lub leniwych :D Nie ważne do jakiej kategorii należycie ( nie mnie Was oceniać :P:D) - bez obaw możecie sięgać po niego kiedy tylko zechcecie.




Znacie moich dzisiejszych bohaterów? Peelingi jakich firm polecacie? Po jakie produkty marek Norel i Skin79 warto jeszcze sięgnąć? 


Komentujcie, lajkujcie, udostepniajcie  czekam na Was ! :)



Pozdrawiam,

limited edition (Wasza Marta :*)

9 komentarzy:

  1. uwielbiam Norela, szczeglnie serum z witaminą c i retinolem (działa cuda <3) ale tego peelingu jeszcze nie znam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo, muszę koniecznie wypróbować kiedyś to serum, bo uwielbiam takie kosmetyki 😊

      Usuń
  2. Miałam ten peeling ze Skin79 i bardzo go lubiłam. Mam w domu próbkę podobnego kosmetyku z Mizon, podobno jest jeszcze lepszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peeling Skin79 faktycznie jest dobry :) A następny w kolejności mam zamiar wypróbować właśnie jakieś peelingi Mizon, bo kuszą mnie już od dawna :P

      Usuń
  3. Mam kilka peelingów gommage i ten spisuje się u mnie najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie akurat szału z nim nie ma, miewałam lelsze. Masz wersję z drobinkami ścierającymi czy bez? Ja bardzo lubiłam naturalny peeling NACOMI

      Usuń
  4. mialam kupic ten peeling norel na targach ale zapomnialam serdecznie zapraszam na rozdanie http://madziakowo.blogspot.com/2017/05/szybkie-rozdanie-wygraj-podkad-joko.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz czego żałować, skuś się na wersję bez plastikowych drobinek, czyli sam peeling enzymatyczny.

      Usuń

Copyright © 2016 Limited Edition ♥ , Blogger