czwartek, października 06, 2016

ALGI MORSKIE - lekki krem nawilżający BIELENDA

Cześć!



Od pewnego czasu coraz więcej słyszymy o dobroczynnym działaniu alg na organizm człowieka, w tym również na jego skórę. Nasza rodzima marka BIELENDA postanowiła stworzyć linię kosmetyków, której są składnikiem i nazwała ją wymownie ALGI MORSKIE. Seria ta składa się m.in. z rozmaitych kremów do twarzy, serum, płynu micelarnego, a także produktów do pielęgnacji całego ciała jak mleczne olejki czy kremowe serum. Tematem dzisiejszego wpisu będzie LEKKI KREM NAWILŻAJĄCY do twarzy dedykowany młodej skórze. Producent oferuje jeszcze do wyboru opcje dla dojrzałych cer: 40+, 50+, a także 60+. Skupmy się jednak naszym dzisiejszym bohaterze...





Marki BIELENDA chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Istnieje na naszym rynku od 1990 roku, a więc jest ciut młodsza ode mnie (w tym miejscu macie zagadkę- ile mogę mieć lat :P). Ja osobiście odkryłam je stosunkowo niedawno- jakiś rok, czy dwa lata i od razu pokochałam jej produkty. Rzadko mnie zawodzą, a do tego wciąż zaskakują ciągłymi nowościami. Firma posiada tak bogatą ofertę, która stale się rozrasta, że mogłabym kupować jej produkty bez końca i pewnie nigdy nie udałoby mi się wszystkich przetestować ;). Przechodząc jednak do sedna sprawy, czas przyjrzeć się bliżej jednej z nowości z linii Algi Morskie.


Co pisze producent?

Krótki opis kremu , jego właściwości oraz spis składników znajdziecie na poniższych zdjęciach:




Moja ocena

Krem kupiłam głównie z myślą o stosowaniu go na dzień jako baza pod makijaż. Producent twierdzi, że można go również używać na noc, ale ja stosuję wtedy nieco bogatsze formuły. Krem zamknięty jest w szklanym przezroczystym słoiczku z białą nakrętką. Pojemność to standardowe 50 ml. Krem tak jak obiecuje producent posiada bardzo lekką hydro -żelową formułę o jedwabistej konsystencji. Biały, ładnie i świeżo pachnie - bardzo przypadł mi do gustu jego delikatny, nieco mleczny zapach. Dość dobrze się rozprowadza, aczkolwiek trzeba sporo się nagimnastykować (masaż lub wklepywanie-jak kto woli :P), żeby wchłonął się w miarę szybko. Pozostawia delikatny film na skórze i niestety w moim przypadku trochę za słabo nawilż. Choć zwykle nakładam go dużo, by jeszcze lepiej nawilżył cerę,to i tak na niewiele się to zdaje. Stosowany pod makijaż również sprawdza się u mnie średnio. Po jego wchłonięciu, mam wrażenie, że skóra znowu robi się sucha, brakuje mi tu choć odrobiny poślizgu przy rozprowadzaniu podkładu. W tej kwestii mój ulubieniec (krem-żel od Dermedic) spisywał się o niebo lepiej. Na kremie Bielendy makijaż nie prezentuje się już tak dobrze i naturalnie. Ze względu na słabe nawilżenie cery łatwo uzyskać efekt maski. Na pochwałę na pewno zasługuje jego wydajność oraz fakt, że nie zapycha. Nie ma również mowy o żadnych podrażnieniach, bo koi i łagodzi skórę, nadaje się zatem dla wrażliwców. Trzeba także podkreślić, że jego regularne stosowania ma pozytywny wpływ na skórę- wydaje się zdrowsza, promienna i o ładnym kolorycie. 
Ogólna ocena: 4,0 / 6
Dostępność i cena: m.in. Rossmann w cenie ok. 20 zł



W skrócie...

PLUSY:
+ wydajność
+ minimalistyczne opakowanie
+ przyjemny, świeży zapach
+ lekka konsystencja
+ niekomodogenny
+ ogólna poprawa stanu cery
+ nie podrażnia  i nie uczula
+ przystępna cena

MINUSY:
- brak uczucia nawilżenia
- sporo czasu zajmuje jego rozprowadzanie, by dobrze się wchłonął
- średnio sprawdza się jako baza pod makijaż




PODSUMOWANIE

Jak widać z zestawienia "plusów" i "minusów" - jego zalety przeważają i z pewnością warto go wypróbować. Moja cera potrzebuje ostatnio sporej dawki nawilżenia i akurat w tym przypadku jej nie znalazłam, co nie oznacza, że skreślam ten produkt. Ma swoje niepodważalne atuty i naprawdę warto przyjrzeć mu się bliżej. Przystępna cena, zawartość alg morskich, ładny zapach, lekka formuła, dobry wpływ na cerę- tak można w wielkim skrócie opisać jego pozytywne właściwości. Nie jest to jednak mój ideał, bo nie spełnia swojej podstawowej roli silnie nawilżającej, na której najbardziej mi zależało. W moim przypadku można mówić jedynie o słabym i krótkotrwałym nawilżeniu. Cóż, widocznie nie można mieć wszystkiego :P




Co sądzicie o kremie? Znacie, używacie? Jak sprawdziły się u Was inne produkty z serii Algi Morskie? Którez nich możecie polecić?



Pozdrawiam gorrrrrrrąco! :*
limited edition

18 komentarzy:

  1. Świetny wpis, bo sama szukam kremów lekkich, o przyjaznym składzie, ponieważ moją skórę zapycha wszystko. Cena też jest przyjemna, więc może spróbują jak tylko skończy mi się Ziaja Ulga z której teraz korzystam :)

    Za podsunięcie mi pomysłu na kolejny być może udany zakup, zostawiam obserwację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się, że mój wpis do czegoś się przyda :) Mam nadzieję, że kremik się u Ciebie sprawdzi. W ramach rewanżu za miły komentarz również obserwuję hihi 😉

      Usuń
  2. ma bardzo ładne opakowanie ale co z tego jak slabo nawilza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słabe nawilżenie jest kwestią subiektywną. Czytałam gdzieś, że u innych nawilża bardzo dobrze. Ja niestety nie jestem zadowolona

      Usuń
  3. Krem nawet fajny, choć szkoda że słabo nawilża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku akurat słabo nawilża, ale może ktoś inny z bardziej tłustą cerą będzie zadowolony ;)

      Usuń
  4. Ciekawa recenzja.
    Już wiem, że nie dla mnie on;), bo każdy mój krem musi się sprawdzać jako baza pod makijaż i musi intensywnie nawilżać:).
    Jako że moja siostra używa ostatnio kosmetyków Bielendy, podeślę jej link do tego wpisu - może się skusi;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Mam identyczne wymagania co kremów jak Ty, lubię jeszcze kiedy mają bardzo lekkie formuły, najlepiej żelowe. Będzie mi miło, może siostrze akueat przypadnie do gustu ten krem. Ja ostatnio również mam bzika na punkcie Bielendy i ciągle testuję ich nowinki :)

      Usuń
    2. Link podesłany, także przy najbliższej okazji zapytam czy skorzystała z tego wpisu:).
      Ja ostatnio zużyłam masło do ciała z serii Golden i powiem Ci, że jako fanka kremowania włosów (olejowanie też lubię, ale kremowanie wygrywa;)), użyłam go na próbę do tego celu i tak pięknie je wygładził, że praktycznie całą pojemność zużyłam właśnie na włosy;). Miałam zrobić zdjęcia, żeby chociaż wspomnieć o tym kosmetyku na Instagramie, ale w ostateczności zapomniałam i wyrzuciłam bezwiednie opakowanie. Następnym razem będę pamiętać:).

      Usuń
    3. Wow, cóż za nuetypowy sposób wykorzystania masła do ciała i w dodatku to działa! Nawet mi się zrymowało tak mnie zaskoczyłaś :P Kiedyś omijałam Bielendę szerokim łukiem (nawet nie wiem dlaczego). Chyba myślałam stereotypowo, że są zbyt tanie i pewnie mało skuteczne. Aż tu od jakiegoś czasu zauważyłam, że bardzo zaczęli się rozwijać, postawili na innowacyjność, ciągłe nowości, bardziej atrakcyjne i nowoczesne opakowania. Postanowiłem się skusić i tak się zaczęło... Wiadomo, nie wszystkie produkty mnie zachwycają i sprawdzają na mojej skórze, ale z reguły jestem zadowolona. Moim skromnym zdaniem Bielenda wysunęła się na prowadzenie wśród polskich drogeryjnych marek kosmetycznych, pozostawiając w tyle choćby AA,Soraya i inne, których produkty mu nie leżą. Ogólnie na plus i oby tak dalej :)

      Usuń
    4. Do włosów polecam też krem do ciała z masłem shea i kakao z Isany, ale masło z Bielendy jest trochę lepsze, bo zawiera olejki:).
      Też mam wrażenie, że Bielenda bardzo się rozwinęła i zostawiła w tyle inne marki drogeryjne. A miałaś może styczność z ich kosmetykami z linii profesjonalnej?
      Firma AA też ostatnio jakby nabrała wiatru w żagle i wypuściła luksusową linię Code Sensible, ale jeszcze nie miałam okazji niczego używać.

      Usuń
    5. O tej nowej linii AA nie słyszałam, ale zaciekawiłaś mnie. Odnośnie profesjonalnej linii Bielendy to niestety nie miałam z nią jeszcze styczności, ale to pewnie tylko kwestia czasu ;) Póki co Bielenda wypuszcza tyle nowości drogeryjnych, że nie mogę im się oprzeć... :P

      Usuń
  5. super ! pewnie pojdzie na moja polska wishliste :) I mamusia bedzie go szukac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, miło mi :) Oj to mama pewnie całymi kartonami przysyła Ci nowy "towar" do testowania :P

      Usuń
  6. Nigdy wcześniej nie miałam kosmetyków z tej firmy, muszę wypróbować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, bo są świetne. Mają w ofercie dużo perełek i ciągle pojawiają się jakieś nowinki, które okazują się kolejnymi hitami.

      Usuń
    2. Koniecznie, bo są świetne. Mają w ofercie dużo perełek i ciągle pojawiają się jakieś nowinki, które okazują się kolejnymi hitami.

      Usuń

Copyright © 2016 Limited Edition ♥ , Blogger